piątek, 7 października 2011

Słoneczny szczyt




Zadanie polegało tym razem na poddaniu się zabiegowi wyleczenia ciała z wszelkich dolegliwości fizyczno-psychicznych ( w tym również ze stresu i zmęczenia wywołanego zbyt wysokim tempem i dynamiką życia w krajach Europy) za pomoca naturalnych promieni słonecznych i promieniowania kosmicznego w światyni słońca.

Moje wrażenia:

Już na mojej leśnej drodze widzę grupkę hinduskich dzieci. Sporo ślicznych twarzyczek. Szczególnie fascynują ich duże brązowe oczy i smukłe twarze. Na brzegu morza spotykam moich opiekunów – także hindusów. Dopływamy do wyspy, idziemy do świątyni lub na słoneczny szczyt. Widzę bardzo wyraźnie drogę prowadzącą do tej świątyni – są to kilkudziesięcio metrowe kamienne schody. Na polecenie moich opiekunów kładę się na kamiennym cokole, po czym następuje leczenie. Czuję, jak przez moje ciało przebiega pole magnetyczne, jak w tomografie komputerowym lub podczas rezonansu magnetycznego. Czuję się, jakbym została zeskenowana. Częściowo doznaję napromieniowania silnym strumieniem promieni skierowanych na moje ciało. Po przebytym zabiegu spędzam na tym cokole jeszcze kilkanaście minut w ciszy i przyjemnych dźwiękach cichej muzyki. Następnie wracam z opiekunami spowrotem, dopływamy łodzią do brzegu. Następuje serdeczne pożegnanie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz