Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Medytacja Milosci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Medytacja Milosci. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 września 2012

Piękno Gaji

Gdziekolwiek jesteś..... Spójrz na mnie.
Otwórz oczy i spójrz na mnie tak,
jakbyś mnie ujrzał(a) po raz pierwszy.
A potem zamknij je i zacznij głęboko oddychać.
Wejdź do swojego serca. Wycisz się.


Teraz otwórz oczy. Czyż mnie widzisz? 
Jaka jestem?

Jesteś WONDERFUL, moja Naturo.
Moja Ziemio ukochana.

niedziela, 15 lipca 2012

Medytacja uzdrawiania EGO


Ego jest produktem, częścią składową naszych istnień.  Jest zaprogramowane w strukturze eterycznej ludzkich ciał jako zarządca emocji. To ono dostarcza przez całe nasze ziemskie życie emocjonalnych poletek doświadczalnych, bez niego dusza nie porafiła by się rozwijać i prawidłowo wykonywać zadań, które sobie wcześniej dla tej inkarnacji wybrała.
Fakt, że ludzkie Ego zostało wypaczone i totalnie zdominowało życie jest niezaprzeczalny. Dlatego nadrzędnym celem ludzkości będzie w pierwszej fazie przekierowanie tej energii na jej pierwotną częstotliwość. Dlaczego? Energie Ego są tak samo ważne jak energie Miłości. Nasza dusza jest czystą Miłością. Nie posiada żadnych instrumentów obronnych. Jeżeli ta energia będzie osłabiana, nie będzie podtrzymywana odpowiednim natężeniem fal, to zostanie zdominowana innymi energiami. Wiemy już, że życiodajna energia napędowa u człowieka i u wszystkich innych produktów zmaterializowanego i niematerialnego świata znajduje się wewnątrz torusa, nieustannie napędzanego pod wpływem fal elektromagnetycznych. Jednak jego „pokarmem” sa te fale energii, które znajdują się w bezpośrednim zasięgu. U ludzi są to w większości wypadków przez wieki wypaczane energie Ego. Wyobraźmy sobie, że te energie kumulują się jak wielkie chmury, tworzące się najpierw wokół jednostek, w ich środowisku, potem rozciągalą się na aglomeracje, obejmują państwa, kontynenty, w końcu planety i galaktyki. Ale może być też odwrotnie. Może energie Ego są w centrum tej kosmicznej energii? Może jest to inteligencja kosmosu, inteligencja życia? Otrzymaliśmy ją przed eonami lat wraz z naszymi narodzinami. Energię Ego i energię Miłości. Razem, nierozłączne jak Yin i Yang. Piękne energie.  Obie zespolone w JEDNOSCI jak dwa bliźniacze płomienie. Wtedy energia Ego była szlachetnym partnerem naszej Duszy. Tak została zakodowana. Jeśli się ten schemat dobrze pozna i rozszyfruje, można go zmienić. Tylko w ten sposób.
Wiele źródeł informacji zaleca tzw. „poskromienie” Ego. Ale nie tędy droga.  To nie samo Ego zniekształciło i wypaczyło nasz świat. Jeśli uda nam się przywrócić jego pierwotną funkcję współtowarzysza, doradcy, obrońcy i managera naszej Duszy – czyli jej równorzędnego partnera, co uzdrowi i od nowa pokaże SENS ISTNIENIA, to osiągniemy nową (pierwotną) jakość życia. Zycia bez strachu, który zostanie całkowicie wyeliminowany.
Bo życie jest cudowną grą. Może nią być, zawsze było tak programowane. Ta świadomość otwiera portal wieczystej radości....


Medytacja: 

Znajdujemy się na piaszczystej plaży, w pięknej zatoczce. Z jednej strony otacza nas dorodny las, z drugiej strony turkusowe morze. Pięknie tu, nasza dusza raduje się jak zawsze. Ale coś zakłóca nasz spokój..... Widzimy małe dwuletnie dziecko, które biegnie w stronę lasu... To nasze EGO. Ono nie usiedzi w spokoju, delektując się pięknem otoczenia. Szybko podnosimy się z piasku i biegniemy w jego stronę. Zaczynamy się niepokoić. Dziecko znika w lesie. Ogarnia nas strach.... Wtedy się nagle zatrzymujemy. Prosimy naszego duchowego opiekuna o prowadzenie, o bezpieczeństwo i wyciszenie. Decydujemy sie ponownie usiąść na piasku i zaufać sobie i naszemu Ego. Naszym celem jest równowaga i harmonia. Radość i spokój. Zaufanie i stan błogości. Kreatywność i cudowna życiodajna energia. Tylko to. Akceptujemy siebie takimi, jacy jesteśmy. Tkwimy w tym stanie świadomości przez jakiś czas. Po chwili czujemy malą rączkę na naszym ramieniu. To Ego, ono wróciło! Szczęśliwi przytulamy małe dzieciątko do nas i dziękujemy mu za powrót. Już wiemy, że się o nic nie musimy bać. Nasze Ego będzie nas jeszcze niejednokrotnie konfrontować z sytuacjami, w których wcześniej reagowaliśmy lękiem i wieloma innymi negatywnymi reakcjami. Zycie w dualności dobiegło w nas do końca. Zbalansowaliśmy dualność. Wyzerowaliśmy się. Teraz rozpoczynamy nowy, harmonijny etap współistnienia w JEDNOSCI ze wszystkim i we wszystkim. Uszczęśliwieni dziękujemy naszemu duchowemu opiekunowi za opieką. Ciągle jeszcze przytulając Ego widzimy, jak się ono dematerializuje i cudownie łączy w eterze z naszą duszą.  Wysyłamy im przez jakiś czas światełko miłości i powoli zakańczamy medytację.  

piątek, 4 maja 2012

Medytacja: Integracja meskosci i kobiecosci w nas

Niniejsza medytacja dotyczy wstepnej integracji zenskiej i męskiej energii w nas, jako kolejnego aspektu przygotowan do wzniesienia wymiarowego. Z tym tematem konfrontujemy się już od jakiegoś czasu, wiele artylulow poswieca mu uwagę. Nie bez powodu.
Wlasnie nadszedł czas na nasze wewnętrzne dostrojenie do tych wibracji i dlatego powinnismy się wlasnie na tym aspekcie skoncentrowac.



Medytacja

Znajdujemy się w pięknej zatoce. Cudowny zachod slonca, spiew ptakow.. Na plazy znajdujemy piekny kamyczek. Zebralismy galezie na ognisko, ktore rozpalamy, gdy nadejdzie ciemnosc. Czujemy cieplo bijące od niego. Bierzemy do reki znaleziony kamyczek i przytulamy go do swojego serca. Pierwszy chlod, który na początku odczuliśmy, zaczyna mijac. Kamyczek staje się coraz cieplejszy, jego temperatura wyrownuje się z nasza i po krótkiej chwili przestajemy odczuwać roznice pomiędzy nim a nami samymi. Jego cudowne cieplo wnika do naszego serca. Powoli zatracamy się w tym uczuciu, czując stale rosnaca wiez miedzy nami. Ta wiez zamienia się w cudowne uczucie milosci. Ono rosnie coraz bardziej, kochamy nasz kamyczek coraz gorecej. Przychodzi uczucie ekstazy i wtedy kamyczek zamienia się w cudownego mezczyzne u kobiet i cudowna kobiete u mężczyzn. Laczymy się w przepieknym akcie bezwarunkowej milosci. Wtuleni w siebie czujemy nasze polaczenie na wieczność, nasza integracje, nasza JEDNOSC. Trwamy w tym uczuciu jak najdłużej, po czym powoli kończymy medytacje.

niedziela, 1 stycznia 2012

Medytacja Zjednoczonych Serc

Dzieki Medytacji Zjednoczonych Serc osiągniemy taki stan, ze wszystkie serca na świecie wpadną w rezonans i zaczną bić w tej samej frekwencji jak serce naszej boskej Gaji. Jest to zadanie, które rozciągnie się na cały rok 2012, albowiem ten rezonans, emitowany w eter, będzie wracał w chwilach Medytacji Serc każdego medytującego człowieka na Ziemi ze zwielokrotnioną mocą.  Każda otwarta czakra serca także przyjmie tą częstotliwość i po wejściu w odpowiedni rezonans zacznie wysyłać Ziemi Miłość. Dzięki wysłaniu naszej Planecie czułej energii miłości, przywrócimy jej równowagę i harmonię i przyczynimy się do szybszego powitania Złotej Ery.

Medytacja

Wyciszamy sie, wsluchujac sie w nasz spokojny oddech. Po chwili skupiamy uwage na naszym sercu, ktoremu poprzez otwarta czakre korony wysylamy praniczne swiatlo milosci. Skierowujemy cala nasza milosc w nasze serce. Wsluchujemy sie w jego rytmiczne uderzenia. Nasza milosc pulsuje i rezonuje z uderzeniami serca. Po chwili, oczyma wyobrazni, wysylamy nasze wypelnione miloscia serce do Gaji, do miejsca, gdzie odbedzie sie medytacja zjednoczonych serc.  Nasza wyobraznia zawiedzie nas do tego miejsca. Tam spotkaja sie wszystkie serca naszej planety, azeby podczas wspolnej medytacji uzyskac jednakowa frekwencje uderzen, by zaczac bic w jednakowym rytmie. Ten wspanialy akt uzdrowi cala nasza planete, na ktorej zapanuje milosc i wieczne szczescie.





Zycze Wam kochani, azeby w  Roku 2012 zapanowala w Waszych Sercach niegasnaca Milosc i wieczna Radosc!!!




niedziela, 25 września 2011

Medytacja Fali Uzdrawiajacej Milosci



Kochani. Z ogromna radoscia zapraszam na medytacje z oceanem, autorstwa Krystyny.

....... Wiele możemy się nauczyć od oceanu. Ocean podobnie jak my, ma swój wewnętrzny pejzaż. Morze, podobnie jak my, ciągle się zmienia. Raz pojawia się groźną, potężną falą, innym razem spokojną, stabilną, solidną przestrzenią. Lecz pod maską stabilności ukryta jest nieprzewidywalność, czułość i moc.... Cud Natury.... Piekna Tajemnica... slona woda, jak i  nasze slone lzy maja moc uzdrawiania duszy..... 
Wiecej inspirujacych informacji na stronie Krystynyhttp://flyashighaseagles.blogspot.com/


MedytacjaUsiądź w pozycji najwygodniejszej dla ciebie. Swoim 'wewnętrznym okiem' przenieś się nad ocean. Zangażuj się wszystkimi zmysłami w mentalną podróż... poczuj drobne ziarna piasku pod stopami, wsłuchaj się w szum morza, poczuj chłodny powiew mgły. Usłysz jak fale rytmicznie uderzają o brzeg plaży i odbijają od brzegu. Poczuj zapach soli w powietrzu...

Zobacz promienie słońca tańczące nad powierzchnią wody oceanu, tworzące przepiękne kolory turkusu, kobaltu, czerwieni i zieleni...

Nie bądź zdziwiony, gdy zobaczysz delfiny i wieloryby wyłaniające się z fal.

Poprzebywaj z nimi chwilę, możesz porozmawiać z nimi - przybyły, aby ci pomóc.

Pij uzdrawiającą, czystą 'wodę życia' z oceanu... poczuj, jak twoje ciało napełnia się świeżością, odnawiają się i regenerują wszystkie organy wewnętrzne. Każda komórka twojego ciała wchłania energię życia...

Nabierasz cudowną wodę i obmywasz twarz.... oczy nabierają świeżego blasku, cera staje się piękna, czysta... czujesz, jak całe twoje ciało odzyskuje zdrowie, harmonię i młodość...

Widzisz, jak każda nadpływająca fala przesyła ci cudowną, uzdrawiającą energię. Twoje ciało napełnia się miłością, promienie słońca podtrzymują jej blask, a Matka Ziemia dopełnia aktu uzdrowienia...



Na koniec podziękuj oceanowi za cudowne energie. Podziękuj słońcu, piaskowi, delfinom i wielorybom za pomoc w oczyszczeniu. I przede wszystkim podziękuj swojemu Stwórcy.


Dzieki, droga Krystyno za tak inspirujaca, cudowna medytacje!

niedziela, 7 sierpnia 2011

Medytacja na rzecz uzdrawiania Swiata.


Kochani. Każdy z nas może być szczęśliwym człowiekiem – jeśli tylko zechcemy. Poprzez umiejętność wejścia do własnego wnętrza i odnalezienie swojego szczęścia, choc jest to najtrudniejszą sztuką. Droga do szczęścia wiedzie w jednym, jedynym kierunku. Zawsze prowadzi do własnego serca. To jest jej cel. A zaczyna się we własnym umyśle, przepełnionym tysiącem kłębiących się myśli. One są przeszkodami nie do pokonania w drodze do szczęścia. Im więcej ich się w głowie kłębi, tym mniejsze szanse na dotarcie do własnej głębi, do ciszy i spokoju, które tkwią w naszym wnętrzu i strzegą dostępu do serca.

Jak zatem pokonać te „zaśmiecone” umysły?

Jest wiele drog i metod. Jedna z nich to świadomy autotrening. Polega on na świadomym skupianiu uwagi na określonych elementach, np. własnym oddechu, odliczaniu lub trening Jacobsona, polegający na koncentracji umysłu na napinaniu i rozluźnianiu poszczególnych partii mięśni ciała, ażeby je doprowadzić do stanu całkowitego relaksu i bezwładności. Te ćwiczenia pomagają odrzucać nieustannie świdrujące umysł myśli – i zakosztować ciszy.

Ta cisza, jeżeli uda nam się ją uzyskać, pozwoli nam otworzyć drogę do serca. I jeśli tam raz trafimy – ono nas już nie opuści. Raz otworzone serce będzie nam stale towarzyszyć i maleńkimi kroczkami łagodzić nasz wewnętrzny niepokój, filtrować nasze myśli, odrzucać negatywne nastroje, a z czasem je po prostu łagodzić. Uzyskamy uczucie podobne do głaskania. To tak, jakby w naszym wnętrzu znalazł się ktoś bardzo kochany, bardzo nam bliski. I to będzie ona, nasza dusza, przebudzona naszym wejściem do jej domu.

Od małego ziarenka, które zasiejemy w nas, poprzez kontakt z Nadswiadomoscia, aż do plonu w postaci afirmacji życia i altruizmu – to zadanie, które mogą wykonać wszyscy, w pojedynkę, pracując ze sobą i dla siebie.

Jednak jezeli bedziemy wspolnie medytowac, to zbiorowy owoc tej pracy podniesie poziom naszej wibracji, przyspieszajac nasza duchowa transformacje.

Medytacja z serduszkiem:

Oczyma wyobraźni bierzesz swoje serce w ręce i przybliżasz do swojego trzeciego oka. Twoje trzecie oko otwiera się i wtedy serce zaczyna rosnąć. Staje się tak duże, jak ty sam, tak że mógłbyś do niego wejść. Ale serce rośnie dalej, jest już tak duże jak twój pokój, dom, miasto, jak kula ziemska. I ona się w twoim sercu zawarła. Widzisz ją, teraz staje się też malutka, bo serce rośnie dalej i teraz jest w nim cały układ słoneczny, cała galaktyka. To serce, które tak urosło, zaczyna wypuszczać z siebie miliony maleńkich serduszek, które wysyłane są do całego wszechświata, a potem zamieniają się w gwiazdki. Oglądasz te gwiazdki na niebie, a wtedy serce zaczyna maleć, zmniejsza się, jest już takie, jak kula ziemska – widzisz przy niej tysiące małych serduszek. Twoje serce staje się coraz mniejsze i teraz trzymasz je znowu w dłoniach przy trzecim oku, które się z powrotem powoli zamyka. Przytulasz swoje serce przez chwilę, po czym wkładasz je na swoje miejsce w twoim ciele. Dziękujesz mu za tak piękną wyprawę w galaktykę. Powoli kończysz tą medytację.